Chłopak podniósł się i rozpoznałam w nim.. Niall'a Horan'a.
-Nic się nie stało. To ja się zagapiłem... Na dwie śliczne dziewczyny.- uśmiechnął się i puścił do mnie oczko.
Zorientowałam się, że mówił o nas.
Sarah stała bez ruchu.
Obserwowała go, a później mnie.
-Um...? Sorry, ale nie gustuję w nadętych lalusiach.- odparłam wywracając oczami.
- Lily...! Przestań...! Jesteś nie miła...!- krytykowała mnie przyjaciółka.
-O.. Ładne imię... Lily...- poruszał zabawnie brwiami, jakby na coś liczył. Myślałam, że wybuchnę śmiechem, ale blondynka mnie wyprzedziła.
Zawsze gdy słyszałam jej śmiech to sama wybuchałam. No i nawet dziś tak się stało.
Chłopak tez zaczął się śmiać.
Po paru minutach ucichnęliśmy.. Za nim, nie wiadomo skąd, stało reszte zespołu z pytającymi wyrazami twarzy.
-OK.. Lily już znam, a to jest?- zapytał blondyn.
Z grzeczności odpowiedziałam, żeby potem Sarah się nie czepiała. Chociaż miałam ogromną ochotę iśc do domu.
-Ja jestem Lily, a ta blondynka koło mnie to Sarah. A wy?- przyjżałam się całej piątce.
-Ty serio nie wiesz?- zapytał, chyba, Zayn.
-A skąd mam wiedzieć? To ona jest waszą fanką.- wskazałam kciukiem na przyjaciółkę.
-No to... ja jestem Harry. Tak, wiem co myślisz... "Co takie ciacho tutaj robi?". Ten w paski to Louis, ten w czarnych włosach to Zayn, Liam to ten. A ten blondyn ,którego spotkałaś to Niall.- wytłumaczył mi wskazując po kolei na każdego.
-Umm.. Harry, tak? Wcale tak nie pomyślałam... Ty mnie nie interesujesz... Ją interesujesz.- znów wskazałam na przyjaciółkę.
Dziewczyna zarumieniła się i opuściła wzrok.
-Serio? Bo.. możemy sie przejsć... Jeżeli oczywiście chcesz...- odparł, również zarumieniony, chłopak ze ślicznymi lokami.
Sarah, cała podjarana, zwróciła się do mnie.
-Lily... Ja pójdę z Harry'm. Wrócisz sama do domu?
-jasne. Baw się dobrze... Ale co z twoim rowerem?- zapytałam odchodzącą dziewczynę.
-No weź go ze sobą. Buziaki!- pomachał mi.
Odwróciłam się w strone reszty zespołu.
Chciałam ich przegonić, ale Niall zbyt słodko się uśmiechał. Niestety nie mogłam okazać mu, że mnie interesuje.
-A tobie który z nas się podoba?- zapytał mnie, chyba, Louis. Spojrzałam na Niall'a i oboje się do siebie uśmiechnęliśmy.
-Umm.. Jak już wczesniej powiedziałam waszemu koledze: "nie gustuję w andętych lalusiach". Sorry bejbe..- zaśmiałąm się.
Jak na mega sławne gwaizdy to byli bardzo fajni i mili dla mnie.
-Haha.. No spoko. Ja i tak mam El. -odparł wzruszając ramionami.
-Dzięki, że jesteście dla mnie tacy mili. Chcę was przeprosić, ale nie wiem jak. Może... Chcecie do mnie wpaść?- zaproponowałam.
Uśmiechnęli się. A mój ukochany blondyn uśmiechnął się i poruszał jedną brwią.
Tak mi sie wydawało, że on jednak wie, że mi się podoba.
-Jasne..- zgodzili się, po czym Niall dodał- Pomoge ci z rowerem Sarah.
-Dzięki ci bardzo. Ale Sarah ma różowy rower.- zachichotałam.
-To nic... Jakoś dam radę... - uśmiechnął się.
-Dobra. Koniec gadania. Idziemy!- pociągnęłam Niall'a i Zayn'a za ręce.
Szliśmy koło parku...
Zawsze pod wieczór chodziłam tam z Sarah.
Zatrzymaliśmy się, i otworzyliśmy oczy ze zdziwienia.
-Że co?- wykrzyczałam.
-O cholera...- dodał Niall.
-Eee..?- wycedził Liam.
-O Boże...- odparł Zayn.
-Kocham takie scenki...- zaśmiał się Louis.
Spojrzeliśmy na niego z tym samym wyrazem twarzy.
-Lou.. Dobrze się czujesz?- zapytał Zayn.
-Tak! Ale nie na codzien można zobaczyć jak...
niedziela, 23 czerwca 2013
wtorek, 18 czerwca 2013
Rozdział 1
Nigdy nie lubiłam wstawać wcześniej niż musiałam. Zawsze spałam do 11:00 lub 12:00, a w najlepszym przypadku do 13:00. ale to już na prawdę żadko, niestety.
Musiało się coś stać, bo słyszałam jak Sarah mocno uderzała nogami w schody. Już po chwili była w moim pokoju.
Nie lubiła w nim przebywać, bo "brakowało w nim kolorów i plakatów One Direction".
Gdy miała poważny powód to przychodziła do niego i mi przeszkadzała.. :/
Czego jej brakowało w moim pięknym pokoju?
Ściany były szare, meble białe, kołdra i poduszki czarne. Wszystko idealnie. Najbardziej podobało mi się to, że wtapiałam się w otoczenie.
Cały czas leżałam w piżamie składającej się z:
Miałam zamknięte oczy.
Sarah cały czas stała przed moim łóżkiem. Usłyszałam jak kopnęła moje czarne japonki. Po chwili usiadła obok mnie i westchnęła, po czym odparła bardzo głośno:
-Lily...! Obudź się!
-Eh... Co znowu? Która godzina?- otworzyłam oczy. Sarah wyglądała na podjaraną czymś.
-Chodź na dół... Nagrałam coś co musisz obowiązkowo zobaczyć. No chodź ze mną... Błagam!- ciągnęła mnie za rękę.
-Daj mi spokój... Sarah! Pytam która godzina?- schowałam rękę pod poduszkę.
-Coś około ósmej rano.- spojrzała na zegar wiszący nad drzwiami. Podeszła do okna i odsłoniła je.
-Cholera Sarah! Zasłoń to.. Razi mnie! Daj mi spać człowieku!- przyjżałam się przyjaciółce, gdy już przyzwycziłam się do ostrego światła.
Miała na sobie luźny biały T-shirt, białe krótkie spodenki i kapcie 1D. Włosy uczesane miała w wysokiego koka. A na czterek paznokciach miał flagę naszego kraju, czyli UK i na piątym flagę Irlandii.
-Fajne paznokcie.- pochwaliłam talent przyjaciółki.
-Dziękuję ci Lily. Chcesz wiedzieć...- nie dokończyła, bo jej przerwałam.
-Nie! A teraz wyjdź stąd i daj mi spać. Bye!
-Nie! Jak nie pójdziesz teraz ze mną na dół to nie dostaniesz śniadania...- zanim Sarah dokończyła te słowa, ja już stałam przy lustrze i próbowałam związać włosy w wysokiego kucyka. Użyłam oczywiście czernej gumki do włosów i zeszłam posłusznie za Sarah do salonu.
Dziewczyna chwyciła za pilot i odtworzyła nagrany wcześniej program.
Zauważyłam Liam'a, albo to był Zayn.? Nieważne. (Sarah uczy mnie imion, ale strasznie mi się mylą.. Ugh..)
Opadłam na kanapę i wywróciłam oczami. Słuchałam "uważnie" i nagle głos przejął blondyn, co mnie zaciekawiło, bo miał ładną barwę głosu i świetny ton. :
-Słuchajcie moje kochane Directioners! Już dziś o 17:00 wracamy do Londynu.- uśmiechnął się i zwrócił do reszty zespołu.- Dobra chłopaki... Powiedziałem to co miałem, a teraz dajcie mi moja obiecaną kanapkę, bo to wszystko odwołam.- po tych słowach uśmiechnęłam się.
-Czy ty właśnie... Czy ty się uśmiechnęłaś?- zapytała mnie Sarah, a ja zaprzeczyłam ruchem głowy.
Przyjaciółka się zaśmiała, a ja, nie mam pojęcia dlaczego, razem z nią.
-Czyli ten chłopak powiedział to, żeby zdobyć kanapkę?- zapytałam niby od niechcenia, ale tak na prawdę mnie to zaciekawiło.
-Tak! Niall nie myśli o niczym innym... W głowie mu tylko jedzenie.- uśmiechnęła się i dodała- A ty wiesz, że jesteście do siebie bardzo podobni? Oboje kochacie jeść i nie lubicie modelek.
-On też nie lubi modelek?- zapytałam wesoła.
-Ani trochę... Są zbyt idealne!- pokiwała mi palcem przed nosem.
-Też tak mówię. Nieważne. Idź mi po kanapkę, bo jestem głodna.- wskazałam palcem w stronę kuchni. Sarah poszła za moim rozkazem, a ja włączyłam dalszą część nagrania.
Zayn: Niall... Nie miałeś tego mówić na wizji.
Niall: Upss... Nie moja wina, że jestem głodny.
Harry: Chłopaki to jest nieważne... Teraz ja mówię!
W Londynie będziemy o 17:00. Możecie nas spotkać przy Big Ben'ie. Kochamy was...
Po tych słowach wyłączyłam telewizor.
"Hmm... Big Ben jest przecież dwie przecznice dalej.:- pomyślałam.
Sarah po chwili przyniosła mi kanapkę.
-Dzięki. A ty.. No wiesz... Chciałabyś spotkać 1D?- zapytałam ją, a ta tylko otworzyła oczy ze zdiwienia jak tylko najbardziej mogła.
-Ja? Jasnę, ze tak!- uśmiechnęła się szeroko odsłaniając przy tym rząd białych zębów.
-OK! To pójdziemy dziś razem koło Big Ben'u.- odparłam i puściłam przyjaciółce oczko.
-Ty też chcesz tam isć i ich spotkać?- zadała mi pytanie, które mnie zdziwiło.
-Nie...! Jeszcze nie zgłupiałam... Po prostu chcę zobaczyć tego.. Umm... Niall'a! Chcę zobaczyć czy on na serio jest do mnie podobny... Ale to ani trochę nie zmienia faktu, że ich nie słucham i tym bardziej nienawidzę...- uśmiechnęłyśmy się do siebie i włączyłyśmy w TV nasz ulubiony serial "90210".
Ja zajadałam się kanapką. Nawet nie wiem z czym była, ale ważne ze mi smakowała.. :)
Sarah śmiała się w sumie za każdym razem kiedy oglądałyśmy ten serial.
Ale właśnie za to ją kocham, że potrafi się śmiać w takich momentach kiedy tego właśnie potrzebuję.
Po chwili, w sumie nie wiem po ilu, ale dla mnie to była jakaś chwila, przerwano nam serial, podobno, ważnym komunikatem.
Na ekranie pojawiła się prezenterka ubrana w zaciasną sukienkę. Włosy sięgały jej do pasa. Zaczęłam się śmiać. Nie mam pojęcia dlaczego, ale w tej sukience wydawała mi się po prostu mega zabawna.
-Przepraszamy! Mamy do przekazania bardzo ważne informacje z ostatniej chwili... Otóż, britney Spears wychodzi za mąż...- mówiła.
-Ugh... A co mnie obchodzi Britney Spears.- krytykowałam.
-... Justin Bieber znów widziany z Seleną Gomez...- mówiła dalej.
-O Boże... I dlatego przerwano nam serial? Nie obchodzą mnie oni...
-...One Direction miało wypadek?...
-Że co?!- wykrzyczała Sarah. O mało nie straciłam słuchu.
-...Nie! One Direction wrócą cali i zdrowi... To tylko kolejny fotomontaż antyfanek...
Usłyszałam westchnienie Sarah... Zaśmiałyśmy się.
-Wiesz, że dziś masz wyjątkowo dobry humor?- zapytała mnie przyjaciółka przyglądając mi się.
-Hahaha... Zdążyłam zauważyć!- uśmiechnęłam się.
-To pewnie przez tą wczesną pobudkę...
-No pewnie, że... NIE! Nawet się nie waż budzić mnie o tak wczesnej porze, bo cię uduszę...- mój słodki uśmiech zgasł. Podniosłam jedną brew.
Z tego co mi się wydawało, to humor poprawił mi sie dopiero wtedy kiedy Sarah puściła mi nagranie, gdzie Niall powiedział o ich dzisiejszym powrocie w zamian za kanapkę. To mnie rozbawiło... Ale i blondyn mi się spodobał.
Nawet nie zauważyłam kiedy Sarah gdzieś poszła. Z zamyśleń wyrwał mnie jej krzyk. Znów myślałam, że ogłuchnę.
-Co się dzieje?! Gdzie jesteś?!- pytałam krzycząc. Sarah wybiegła ze swojego kolorowego pokoju z paczką w ręce.
-dziękuję Lily... Kochana jesteś!- otworzyła pudełko. Była tam torba One Direction z edycji limitowanej, którą kupiła jej dwa dni temu.
-Nie ma sprawy... Ale ona leżała na twoim biurku od niedzieli.- wytłumaczyłam. Sarah zabawnie skrzywiła głowę w lewo.
-Serio? Byłaś w moim pokoju? Nie brzydziłaś się tych kolorów?- pytała trzymając głowę ciągle w ten sam sposób.
-tak, byłam. Trochę mnie to przerażało, ale uwagę odwracały wszystkie śmieci i ciemne ubrania porozrzucane po całym pokoju. Nie było az tak źle.. jak widzisz, jeszcze żyję- wytłumaczyłam, po czym włączyłam telewizor. Sarah obserwowała każdy mój ruch.
-która jest godzina?- zapytałam. Przyajciółka sięgnęła po swojego iPhona z taką obudową:
-14:38.- odparła.
-Już? tak długo oglądałysmy "90210"?- zapytałam, a Sarah potwiedziła kiwaniem głowy.
Rozejrzałam się wkoło. Na prawo od kanapy znajdowała się kuchnia, przed: telewizor plazmowy, po lewej: brązowe drewniane schody prowadzące do mojego pokoju.
Do pokoju Sarah szło się tak: parę metrów za telewizorem były drzwi. Gdy się przez nie przeszło znajdowało się już w pokoju mojej przyjaciółki... Bardzo łatwa droga.
Za to do mojego pokoju szło się po schodach, na górze skręcało się w lewo, szło na wprost do końca korytarza i drzwi naprzeciwko (takie czarne) były wejściem do mojego pokoju.
Rodzice Sarah z nami nie mieszkają, bo zginęli w wypadku samochodowym dwa lata temu w styczniu. Na początku mieszkała z nami i jej dom stał pusty, ale gdy skończyłam 18 lat od razu się z nią przeprowadziłam robiąc tak remont, mega remont z pomocą moich rodziców. Wtedy się z nimi pokłóciłam i teraz podobno mieszkają we Francji, ale nie jestem pewna.
Wstałam z kanapy i poszła się uszykować na wyjście. Sarah poszła w moje ślady.
Szłam po schodach z niechęcią, aż w końcu doszła do mojego raju. W szafie znalazłam:
Włosy związałam w wysokiego koka. Jak na Londyn to było dzis bardzo gorąco i bez deszczu.
Na nadgrastki założyłam mnóstwo bransoletek koloru białego, czarnego, szarego i srebrnego.
Gotowa już zeszłam na dół i przed oczami stała Sarah ubrana w:
Na rękach miała różnokolorowe bransoletki.
Na jej ramieniu była torba, którą ode mnie dostała w niedzielę.
Zostało nam jeszcze 1h 49 minut.
Postanowiłyśmy już wyjśc, bo zanim byśmy doszły do Big Ben'a to minęłoby sporo czasu.
Wzięłyśmy jednak rowery. Ja jechałam na mojej czarnej damce, a Sarah na swojej różowej.
Po drodze przechodnie mówili jej "Cześć", a mnie olewali. W sumie było mi to na rękę, bo nie musiałam się sztucznie uśmiechać na ich widok.
Dojechałyśmy po 30 minutach. Rowery zostawiłyśmy przy jednym ze sklepów.
Rozejrzałyśmy się szukając chłopców z 1D. Szukałam tłumu najaranych fanek.
-ten blondyn... Niall.. Ma dziewczynę?- zapytałam bardzo ostrożnie, żeby nic nie podejrzewała, nadal ich suzkając.
-Nie.. On czeka na tą wyjątkową.- odparła rozglądając się.
W głowie słyszałam ciągle słowa Sarah: "On czeka na tą wyjątkową".
Zamyśliłam się... Po chwili podskoczyłam, ponieważ wystraszyło mnie głośne bicie Big Ben'a. Dopiero wybiła 16:00.
-Lily...? Lily!? No zobacz co zrobiłaś!- krzyczała do mnie Sarah.
Podniosłam wzrok i zauważyłam minę przyjaciółki. Jej wzrok wskazywał na chodnik. Spojrzałam w dół i zauważyłam schylającego się jakiegoś blondyna. Siegał on iPhone'a 5, który leżał koło mojej stopy z rozbitym ekranem.
Zorientowałam się, że to ja wleciała na chłopaka i przez mnie wypadł mu telefon na chodnik.
-Oh! Przepraszam.. Nie chciałam! Zagapiłam się..- wybełkotałam bez emocji.
Chłop podniósł się i rozpoznałam w nim... Niall'a Horan'a.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Z góry przepraszam fanów Britney Spears, Justin'a Bieber'a i Seleny Gomez...
Ja jestem fanką Justin'a i Seleny, ale nie miałam co wymyślić..
Buziakii.. Papa :*
Musiało się coś stać, bo słyszałam jak Sarah mocno uderzała nogami w schody. Już po chwili była w moim pokoju.
Nie lubiła w nim przebywać, bo "brakowało w nim kolorów i plakatów One Direction".
Gdy miała poważny powód to przychodziła do niego i mi przeszkadzała.. :/
Czego jej brakowało w moim pięknym pokoju?
Ściany były szare, meble białe, kołdra i poduszki czarne. Wszystko idealnie. Najbardziej podobało mi się to, że wtapiałam się w otoczenie.
Cały czas leżałam w piżamie składającej się z:
Miałam zamknięte oczy.
Sarah cały czas stała przed moim łóżkiem. Usłyszałam jak kopnęła moje czarne japonki. Po chwili usiadła obok mnie i westchnęła, po czym odparła bardzo głośno:
-Lily...! Obudź się!
-Eh... Co znowu? Która godzina?- otworzyłam oczy. Sarah wyglądała na podjaraną czymś.
-Chodź na dół... Nagrałam coś co musisz obowiązkowo zobaczyć. No chodź ze mną... Błagam!- ciągnęła mnie za rękę.
-Daj mi spokój... Sarah! Pytam która godzina?- schowałam rękę pod poduszkę.
-Coś około ósmej rano.- spojrzała na zegar wiszący nad drzwiami. Podeszła do okna i odsłoniła je.
-Cholera Sarah! Zasłoń to.. Razi mnie! Daj mi spać człowieku!- przyjżałam się przyjaciółce, gdy już przyzwycziłam się do ostrego światła.
Miała na sobie luźny biały T-shirt, białe krótkie spodenki i kapcie 1D. Włosy uczesane miała w wysokiego koka. A na czterek paznokciach miał flagę naszego kraju, czyli UK i na piątym flagę Irlandii.
-Fajne paznokcie.- pochwaliłam talent przyjaciółki.
-Dziękuję ci Lily. Chcesz wiedzieć...- nie dokończyła, bo jej przerwałam.
-Nie! A teraz wyjdź stąd i daj mi spać. Bye!
-Nie! Jak nie pójdziesz teraz ze mną na dół to nie dostaniesz śniadania...- zanim Sarah dokończyła te słowa, ja już stałam przy lustrze i próbowałam związać włosy w wysokiego kucyka. Użyłam oczywiście czernej gumki do włosów i zeszłam posłusznie za Sarah do salonu.
Dziewczyna chwyciła za pilot i odtworzyła nagrany wcześniej program.
Zauważyłam Liam'a, albo to był Zayn.? Nieważne. (Sarah uczy mnie imion, ale strasznie mi się mylą.. Ugh..)
Opadłam na kanapę i wywróciłam oczami. Słuchałam "uważnie" i nagle głos przejął blondyn, co mnie zaciekawiło, bo miał ładną barwę głosu i świetny ton. :
-Słuchajcie moje kochane Directioners! Już dziś o 17:00 wracamy do Londynu.- uśmiechnął się i zwrócił do reszty zespołu.- Dobra chłopaki... Powiedziałem to co miałem, a teraz dajcie mi moja obiecaną kanapkę, bo to wszystko odwołam.- po tych słowach uśmiechnęłam się.
-Czy ty właśnie... Czy ty się uśmiechnęłaś?- zapytała mnie Sarah, a ja zaprzeczyłam ruchem głowy.
Przyjaciółka się zaśmiała, a ja, nie mam pojęcia dlaczego, razem z nią.
-Czyli ten chłopak powiedział to, żeby zdobyć kanapkę?- zapytałam niby od niechcenia, ale tak na prawdę mnie to zaciekawiło.
-Tak! Niall nie myśli o niczym innym... W głowie mu tylko jedzenie.- uśmiechnęła się i dodała- A ty wiesz, że jesteście do siebie bardzo podobni? Oboje kochacie jeść i nie lubicie modelek.
-On też nie lubi modelek?- zapytałam wesoła.
-Ani trochę... Są zbyt idealne!- pokiwała mi palcem przed nosem.
-Też tak mówię. Nieważne. Idź mi po kanapkę, bo jestem głodna.- wskazałam palcem w stronę kuchni. Sarah poszła za moim rozkazem, a ja włączyłam dalszą część nagrania.
Zayn: Niall... Nie miałeś tego mówić na wizji.
Niall: Upss... Nie moja wina, że jestem głodny.
Harry: Chłopaki to jest nieważne... Teraz ja mówię!
W Londynie będziemy o 17:00. Możecie nas spotkać przy Big Ben'ie. Kochamy was...
Po tych słowach wyłączyłam telewizor.
"Hmm... Big Ben jest przecież dwie przecznice dalej.:- pomyślałam.
Sarah po chwili przyniosła mi kanapkę.
-Dzięki. A ty.. No wiesz... Chciałabyś spotkać 1D?- zapytałam ją, a ta tylko otworzyła oczy ze zdiwienia jak tylko najbardziej mogła.
-Ja? Jasnę, ze tak!- uśmiechnęła się szeroko odsłaniając przy tym rząd białych zębów.
-OK! To pójdziemy dziś razem koło Big Ben'u.- odparłam i puściłam przyjaciółce oczko.
-Ty też chcesz tam isć i ich spotkać?- zadała mi pytanie, które mnie zdziwiło.
-Nie...! Jeszcze nie zgłupiałam... Po prostu chcę zobaczyć tego.. Umm... Niall'a! Chcę zobaczyć czy on na serio jest do mnie podobny... Ale to ani trochę nie zmienia faktu, że ich nie słucham i tym bardziej nienawidzę...- uśmiechnęłyśmy się do siebie i włączyłyśmy w TV nasz ulubiony serial "90210".
Ja zajadałam się kanapką. Nawet nie wiem z czym była, ale ważne ze mi smakowała.. :)
Sarah śmiała się w sumie za każdym razem kiedy oglądałyśmy ten serial.
Ale właśnie za to ją kocham, że potrafi się śmiać w takich momentach kiedy tego właśnie potrzebuję.
Po chwili, w sumie nie wiem po ilu, ale dla mnie to była jakaś chwila, przerwano nam serial, podobno, ważnym komunikatem.
Na ekranie pojawiła się prezenterka ubrana w zaciasną sukienkę. Włosy sięgały jej do pasa. Zaczęłam się śmiać. Nie mam pojęcia dlaczego, ale w tej sukience wydawała mi się po prostu mega zabawna.
-Przepraszamy! Mamy do przekazania bardzo ważne informacje z ostatniej chwili... Otóż, britney Spears wychodzi za mąż...- mówiła.
-Ugh... A co mnie obchodzi Britney Spears.- krytykowałam.
-... Justin Bieber znów widziany z Seleną Gomez...- mówiła dalej.
-O Boże... I dlatego przerwano nam serial? Nie obchodzą mnie oni...
-...One Direction miało wypadek?...
-Że co?!- wykrzyczała Sarah. O mało nie straciłam słuchu.
-...Nie! One Direction wrócą cali i zdrowi... To tylko kolejny fotomontaż antyfanek...
Usłyszałam westchnienie Sarah... Zaśmiałyśmy się.
-Wiesz, że dziś masz wyjątkowo dobry humor?- zapytała mnie przyjaciółka przyglądając mi się.
-Hahaha... Zdążyłam zauważyć!- uśmiechnęłam się.
-To pewnie przez tą wczesną pobudkę...
-No pewnie, że... NIE! Nawet się nie waż budzić mnie o tak wczesnej porze, bo cię uduszę...- mój słodki uśmiech zgasł. Podniosłam jedną brew.
Z tego co mi się wydawało, to humor poprawił mi sie dopiero wtedy kiedy Sarah puściła mi nagranie, gdzie Niall powiedział o ich dzisiejszym powrocie w zamian za kanapkę. To mnie rozbawiło... Ale i blondyn mi się spodobał.
Nawet nie zauważyłam kiedy Sarah gdzieś poszła. Z zamyśleń wyrwał mnie jej krzyk. Znów myślałam, że ogłuchnę.
-Co się dzieje?! Gdzie jesteś?!- pytałam krzycząc. Sarah wybiegła ze swojego kolorowego pokoju z paczką w ręce.
-dziękuję Lily... Kochana jesteś!- otworzyła pudełko. Była tam torba One Direction z edycji limitowanej, którą kupiła jej dwa dni temu.
-Nie ma sprawy... Ale ona leżała na twoim biurku od niedzieli.- wytłumaczyłam. Sarah zabawnie skrzywiła głowę w lewo.
-Serio? Byłaś w moim pokoju? Nie brzydziłaś się tych kolorów?- pytała trzymając głowę ciągle w ten sam sposób.
-tak, byłam. Trochę mnie to przerażało, ale uwagę odwracały wszystkie śmieci i ciemne ubrania porozrzucane po całym pokoju. Nie było az tak źle.. jak widzisz, jeszcze żyję- wytłumaczyłam, po czym włączyłam telewizor. Sarah obserwowała każdy mój ruch.
-która jest godzina?- zapytałam. Przyajciółka sięgnęła po swojego iPhona z taką obudową:
-14:38.- odparła.
-Już? tak długo oglądałysmy "90210"?- zapytałam, a Sarah potwiedziła kiwaniem głowy.
Rozejrzałam się wkoło. Na prawo od kanapy znajdowała się kuchnia, przed: telewizor plazmowy, po lewej: brązowe drewniane schody prowadzące do mojego pokoju.
Do pokoju Sarah szło się tak: parę metrów za telewizorem były drzwi. Gdy się przez nie przeszło znajdowało się już w pokoju mojej przyjaciółki... Bardzo łatwa droga.
Za to do mojego pokoju szło się po schodach, na górze skręcało się w lewo, szło na wprost do końca korytarza i drzwi naprzeciwko (takie czarne) były wejściem do mojego pokoju.
Rodzice Sarah z nami nie mieszkają, bo zginęli w wypadku samochodowym dwa lata temu w styczniu. Na początku mieszkała z nami i jej dom stał pusty, ale gdy skończyłam 18 lat od razu się z nią przeprowadziłam robiąc tak remont, mega remont z pomocą moich rodziców. Wtedy się z nimi pokłóciłam i teraz podobno mieszkają we Francji, ale nie jestem pewna.
Wstałam z kanapy i poszła się uszykować na wyjście. Sarah poszła w moje ślady.
Szłam po schodach z niechęcią, aż w końcu doszła do mojego raju. W szafie znalazłam:
Włosy związałam w wysokiego koka. Jak na Londyn to było dzis bardzo gorąco i bez deszczu.
Na nadgrastki założyłam mnóstwo bransoletek koloru białego, czarnego, szarego i srebrnego.
Gotowa już zeszłam na dół i przed oczami stała Sarah ubrana w:
Na rękach miała różnokolorowe bransoletki.
Na jej ramieniu była torba, którą ode mnie dostała w niedzielę.
Zostało nam jeszcze 1h 49 minut.
Postanowiłyśmy już wyjśc, bo zanim byśmy doszły do Big Ben'a to minęłoby sporo czasu.
Wzięłyśmy jednak rowery. Ja jechałam na mojej czarnej damce, a Sarah na swojej różowej.
Po drodze przechodnie mówili jej "Cześć", a mnie olewali. W sumie było mi to na rękę, bo nie musiałam się sztucznie uśmiechać na ich widok.
Dojechałyśmy po 30 minutach. Rowery zostawiłyśmy przy jednym ze sklepów.
Rozejrzałyśmy się szukając chłopców z 1D. Szukałam tłumu najaranych fanek.
-ten blondyn... Niall.. Ma dziewczynę?- zapytałam bardzo ostrożnie, żeby nic nie podejrzewała, nadal ich suzkając.
-Nie.. On czeka na tą wyjątkową.- odparła rozglądając się.
W głowie słyszałam ciągle słowa Sarah: "On czeka na tą wyjątkową".
Zamyśliłam się... Po chwili podskoczyłam, ponieważ wystraszyło mnie głośne bicie Big Ben'a. Dopiero wybiła 16:00.
-Lily...? Lily!? No zobacz co zrobiłaś!- krzyczała do mnie Sarah.
Podniosłam wzrok i zauważyłam minę przyjaciółki. Jej wzrok wskazywał na chodnik. Spojrzałam w dół i zauważyłam schylającego się jakiegoś blondyna. Siegał on iPhone'a 5, który leżał koło mojej stopy z rozbitym ekranem.
Zorientowałam się, że to ja wleciała na chłopaka i przez mnie wypadł mu telefon na chodnik.
-Oh! Przepraszam.. Nie chciałam! Zagapiłam się..- wybełkotałam bez emocji.
Chłop podniósł się i rozpoznałam w nim... Niall'a Horan'a.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Z góry przepraszam fanów Britney Spears, Justin'a Bieber'a i Seleny Gomez...
Ja jestem fanką Justin'a i Seleny, ale nie miałam co wymyślić..
Buziakii.. Papa :*
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Prolog
To może na początek się przedstawię...
Jestem Lily. Mam JESZCZE 18 lat. W sumie we wrześniu skończę te 19, ale co tam.
Po pierwsze: nie lubię być sztucznie miła, więc gdy ktoś lub coś mnie zdenerwuje to mówię wprost bez żadnych skrupółów, albo po prostu milczę.
Po drugie: dużo osób ma coś do mojego stylu. Pff... Krótko mówiąc to nie bardzo mnie to interesuje. Ubieram się według własnego uznania.
Po trzecie: wolę mieć wokół pełno wrogów niż fałszywych przyjaciół.
Po czwarte: nie mieszkam z rodzicami odkąd skończyłam 18 lat. Zamieszkałam razem z Sarah u niej. Jesteśmy jak siostry.
Najlepsze jest to, że Sarah jest przeciwieństwem mnie...
ONA słucha One Direction, JA hard rock'a.
ONA ubiera się kolorowo, JA wolę ciemne kolory.
ONA jest lubiana, JA wręcz przeciwnie.
DWA RÓŻNE ŚWIATY.
Szkołę rzuciłam w moje urodziny, a Sarah parę dni temu ją skończyła.
Jest ode mnie o rok starsza, ale to ona wygląda na tą młodszą.
Mój uśmiech można zauważyć bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo żadko...
Sarah kocha pomagać i sprawia jej to radość. A mnie... WRĘCZ PRZECIWNIE.!
Motto Sarah: "Pomagać i sprawiac radość" i "Harry będzie dumny" (Ona kocha Harry'ego z 1D).
A moje motto to: "Żyję by jeść, jem by żyć" i "Am I Angles or Devil? Void, we are together... WTF? I'm alone, It's not my problem baby".
Po prostu razem z Sarah żyjemy jak w filmie..
PO PROSTU FREEDOM...!
Jestem Lily. Mam JESZCZE 18 lat. W sumie we wrześniu skończę te 19, ale co tam.
Po pierwsze: nie lubię być sztucznie miła, więc gdy ktoś lub coś mnie zdenerwuje to mówię wprost bez żadnych skrupółów, albo po prostu milczę.
Po drugie: dużo osób ma coś do mojego stylu. Pff... Krótko mówiąc to nie bardzo mnie to interesuje. Ubieram się według własnego uznania.
Po trzecie: wolę mieć wokół pełno wrogów niż fałszywych przyjaciół.
Po czwarte: nie mieszkam z rodzicami odkąd skończyłam 18 lat. Zamieszkałam razem z Sarah u niej. Jesteśmy jak siostry.
Najlepsze jest to, że Sarah jest przeciwieństwem mnie...
ONA słucha One Direction, JA hard rock'a.
ONA ubiera się kolorowo, JA wolę ciemne kolory.
ONA jest lubiana, JA wręcz przeciwnie.
DWA RÓŻNE ŚWIATY.
Szkołę rzuciłam w moje urodziny, a Sarah parę dni temu ją skończyła.
Jest ode mnie o rok starsza, ale to ona wygląda na tą młodszą.
Mój uśmiech można zauważyć bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo żadko...
Sarah kocha pomagać i sprawia jej to radość. A mnie... WRĘCZ PRZECIWNIE.!
Motto Sarah: "Pomagać i sprawiac radość" i "Harry będzie dumny" (Ona kocha Harry'ego z 1D).
A moje motto to: "Żyję by jeść, jem by żyć" i "Am I Angles or Devil? Void, we are together... WTF? I'm alone, It's not my problem baby".
Po prostu razem z Sarah żyjemy jak w filmie..
PO PROSTU FREEDOM...!
Bohaterowie
imię i nazwisko: Lily Modesty
data urodzenia: 21.09.1994
wzrost: 166cm
hobby: słuchanie Hard Rock'a, spanie, jedzenie
kręci ją: chłopcy którzy ją akceptują
Nie znosi: modelek, wczesnego wstawania, One Direction, diety.
imię i nazwisko: Sarah Touch
data urodzenia: 20.09.1993
wzrost: 169cm
hobby: One Direction
kręci ją: wczesne wstawanie, One Direction, Harry Styles
nie znosi: gdy Lily długo śpi, gdy Lily obraża 1D
imię i nazwisko: Niall Horan
data urodzenia: 13.09.1993
wzrost: 171cm
hobby: jedzenie, spanie
kręci go: gdzy dziewczyna je tyle ile on, kichanie dziewczyn
nie znosi: modelek, diety, wczesnego wstawania
imię i nazwisko: Zayn Malik
data urodzenia: 12.01.1993
wzrost: 175cm
hobby: lusterka, modelowanie włosów
kręci go: lusterka, papierosy
nie znosi: gdy ktoś kradnie mu lusterka
imię i nazwisko: Louis Tomlinson
data urodzenia: 24.12.1991
wzrost: 175cm
hobby: jedzenie marchewek, moda
kręci go: paski, szelki, marchewki
nie znosi: gdy ktoś nosi przy nim paski.
imię i nazwisko: Liam Payne
data urodzenia: 29.08.1993
wzrost: 178cm
hobby: oglądanie Toy Story
kręci go: Disney, pocałunki w szyję
nie znosi: łyżek
imię i nazwisko: Harry Styles
data urodzenia: 1.02.1994
wzrost: 178cm
hobby: oglądanie się za dziewczynami, chodzenie bez ubrań
kręci go: dziewczyny, jego loczki
nie znosi: dotykania jego loków.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















